Powered By Blogger

niedziela, 7 kwietnia 2013

Słoneczny dzień i kolejna lalka;)

Witam kochani w niedzielny wieczór;)
Dziś mimo,że nie było zbyt ciepło,to jednak słońce dało nam nadzieję na nadejście długo oczekiwanej wiosny
Dzień jak co dzień...

Siedziałam,nudziłam się ,więc postanowiłam swojej pierwszej lalce Maggie dorobić kawalera...żeby jej się nie nudziło...niestety jeden zły ruch igłą z nitką,mina zbyt poważna i w taki oto sposób powstał jej ojciec:p
Czy są do siebie podobni? Osądźcie sami:)
Tatę mój syn nazwał Pat




A to tatuś z córką:)

Koleżanka już rzuciła pomysł,zę skoro tatuś z córką to do kompletu brakuje mamusi i braciszka....mam nad czym teraz myśleć:)

Pozdrawiam

sobota, 6 kwietnia 2013

Koszyczki:) oraz wspomnienia

Dziś oglądałam prognozę pogody na Onecie...nadają ocieplenie nawet do +15st od czwartku,może wreszcie ta zima się skończy,bo strasznie dokucza mi brak słońca.
Pewnie Wam też:)
Mimo,że w domu domagają się kolejnej lalki,a moja mama zamówiła sobie już jedną,to jednak postanowiłam zostać przy wyplataniu niż przy szyciu:).A robienie lalek będzie przerywnikiem.
Chociaż jako dziecko najpierw chciałam być krawcową,cięłam wszystko co miałam pod ręką i szyłam sobie stroje..najczęściej cyrkowe,ponieważ mój tata był kierowcą w cyrku,a ja spędziłam tam dzieciństwo.Czasami pocięłam mamie jakąś nową bluzkę czy sukienkę;)
Cudowne czasy beztroski.Byłam szczęściarom,bo cyrk miałam na co dzień.
Widziałam każdy numer setki razy,podglądałam przygotowania i ćwiczenia i nawet chcieli bym tam jeździła konno,ale..ja miałam 3latka,a koń był taki wielki...więc uciekłam:)
Następnym marzeniem było zostanie nauczycielem matematyki.
I mimo tego,że dalej kocham liczenie...matematykę i rachunkowość,nauczycielem nie zostałam...zresztą chyba nie miałam tyle cierpliwości...

Wracając do naszego wyplatania...wczoraj siedziałam,oglądałam tv i plotłam..tak naprawdę nie miałam planu co to będzie i oto wyszły mi dwa koszyczki.






Dziękuję za odwiedziny:)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Lala pończoszanka:p

Zima dalej nas nawiedza,śnieg sypie...mnie chandra dopadła..nie mam weny twórczej,a muszę zrobić pracę dla Ani na aukcję
więcej info


W weekend stworzę dla niej pracę,ale muszę przemyśleć co to ma być;)
To mój pierwszy raz kiedy biorę udział w takiej aukcji,więc nie chcę by była to pierwsza lepsza praca tylko taka od serca:)


Dziś naszła mnie ochota na to by uszyć swoją pierwszą lalkę pończoszankę...ma na imię Maggie.
Tak wygląda




Praca nad nią była baardzo ciekawa:),to dla mnie całkiem nowe doświadczenie...może jeszcze się kiedyś skuszę na kolejną:))


A tutaj moje dwa pieski,które wieczorem wpychają się na łóżko
Sara-kundelka

Saba-bernardynka
A tutaj obie dziewczyny...zajmują pół łóżka..mi zostaje podłoga:P

Miłego wieczora życzę;)

wtorek, 2 kwietnia 2013

Święta ,święta i po świętach:))

Dopiero co szykowaliśmy wszystko do Świąt...a to już po:)
Wszystko co dobre szybko się kończy
Niestety w tym roku Wielkanoc mieliśmy bardziej śnieżną niż Boże Narodzenie.
Wczoraj miałam urodziny...nie pamiętam kiedy w Prima Aprilis był śnieg i to jeszcze jaki...

Nie wiem jak was,ale mnie jeszcze trzyma świąteczne lenistwo...ale postanowiłam coś dzisiaj podłubać...chociaż przyznam szczerze,że niewiele.

Zrobiłam moje pierwsze serduszka:)



Oraz swój pierwszy rożek z różami










Od jutra postaram się więcej popracować:)

A jak Wam minęły Święta?

Witam nowych obserwatorów;))

niedziela, 31 marca 2013

Wesołego Alleluja:)



Życzę Wam moi mili...
byście uśmiechnięci byli
i w te święta wkroczyć śmiało,
by Wam jaj nie brakowało
Tych na miękko i na twardo
każdy z Was z miną hardą
niech zajada nimi się.
Jedzcie smacznie je do woli,
niech Was brzuch nie rozboli,
bo radośnie wszak ma być,
co nie znaczy,że masz tyć:))
Stół jest pięknie zastawiony,
każdy siada z jakiejś strony
i z lubością pałaszuje,
co tam na nim się znajduje
Niech radośnie płyną chwile.
gdy wesoło płyną chwile
Byście wspominali mile...ten świąteczny czas..
dla każdego z nas








Zdjęcie znalezione w sieci;) słodziutki Zajączek...ma z nami coś wspólnego:)))

piątek, 29 marca 2013

Przygotowania Świąteczne

Witam w ten wiosenny,śnieżny wieczór...jak dziwnie to brzmi...wiosna i śnieg.
Trzeba ulepić zająca Wielkanocnego ze śniegu:)))
Jak przygotowania do świąt? U mnie wszystko w biegu...nie mam na nic czasu.Wczoraj upiekłam 6blach ciasta,dziś też....spokojnie..nie dla mnie tyle:P
W ostatnich dniach coś tam robiłam:)
Kolejne jajeczka w skorupce i kurczaczki,a także w końcu zmobilizowałam się do uszycia materiału do koszyczka na drobiazgi:)
Myślę,że fajnie się komponuje z brązowym koszyczkiem;)




Jutro również ciężki dzień;)

Wesołych Świąt życzę wszystkim

piątek, 22 marca 2013

Życie...potrafi dać w kość

Dziś tak naprawdę nie mam się czym pochwalić...
Żyję...tym,że moi znajomi ze studiów właśnie bronią swoich prac inżynierskich.
Gratuluję im z całego serca i trzymam kciuki za tych co jeszcze są przed obroną:)
Cieszę się z ich szczęścia,a jednocześnie pierwszy raz w życiu czegoś komuś tak naprawdę zazdroszczę;(
Na studia postanowiłam iść dość późno po tym jak mój szef dał mi do zrozumienia,że ludzie bez wyższego wykształcenia są mniej inteligentni ,a co za tym idzie mniej mogą osiągnąć w życiu.
Oczywiście ja uważam,że nie ukończona szkoła świadczy o inteligencji człowieka,bo znam mnóstwo nie wykształconych mądrych ludzi oraz wielu wykształconych tzw."taboretów" tylko jego charakter.Przepraszam za określenie,ale wiecie co mam na myśli.
Zawsze byłam ambitną osobą,więc postanowiłam spełnić jego oczekiwanie,awansować.
I tak się stało...poszłam na studia...Zarządzanie i Inżynierię Produkcji...w pracy awansowałam..na uczelni szło mi dobrze....do momentu aż w pracy prowadząc projekt...za dużo podźwigałam i siadł mi kręgosłup.
Prawie 3 miesiące zwolnienia...zastrzyki,rehabilitacje...nawet operacja mi groziła.
Siedzenie w domu mnie dobijało...wyprosiłam lekarza o zaświadczenie o zdolności do pracy...i wróciłam.
Szef przyjął mnie z wielkim entuzjazmem i w nagrodę...wręczył wypowiedzenie...po prawie 15 latach pracy.
I tutaj zaczęły się schody...osoby,które przeżyły to samo wiedzą jak to jest.
Myślałam,że znaleźć pracę będzie łatwiej...pierwszy raz byłam w takiej sytuacji...ale okazało się,że jestem raz za mądra,raz za głupia.Albo angielski biegły,a ja znam średni..,i ciągle pod górkę.
I przyszedł czas poddać się ze studiami...to wszystko kosztuje...z dojazdami wynosiło mnie 600-700 zł miesięcznie
Najgorsze jest to,że poddałam się na ostatnim semestrze..na jesieni...właśnie bym się broniła.
Stąd moja zazdrość...boję się,że już nigdy nie wrócę...a przez te 3 lata...kosztowało mnie to dużo pracy,samozaparcia i również pieniędzy.

Życie nie zawsze nas rozpieszcza...wiem,że ludzie mają poważniejsze problemy niż ja...ale nie mniej jednak to też boli.
Dobrze,że mam przy sobie ukochanego syna,który jak każdy nastolatek też potrafi dać porządnie w kość;)

Nie zostało nic innego jak tylko mieć nadzieję,że kiedyś będzie lepiej

I muszę Wam powiedzieć,że studiowałam z fantastycznymi osobami,którzy chcieli mi pomóc,a ja nie potrafiłam z tej pomocy skorzystać