Witajcie kochani po kilkudniowej nieobecności na blogu.oczywiście zaglądam codziennie do siebie i do was,ale jakoś nie mogłam się skupić na nowej pracy.
ostatnio pokazywałam wam rureczki,które ukręciłam wspólnie z mamą...i zdradzę:) Wam,że jej się spodobało,bo codziennie siedząc na dworze czy w domu zabiera ze sobą paski gazet i kręci..hehe
Szkoda,że wcześniej nie wpadłam na to by wykorzystać troszkę jej nudę
Tak czy tak mam teraz pomoc,więc powinnam skupić się na tworzeniu nowych prac co niestety idzie mi strasznie opornie.Myślałam,że słońce i ciepło podziała na mnie motywująco..myliłam się.
W ostatnim czasie nasza wspólna koleżanka Basia Białoń sprzedała mi wirtualnego kopa bym się wzięła w garść i zaczęła coś robić;)dzięki kochana
Pomogło na tyle,że powstała od tego czasu (to zaledwie kilka dni) jedna praca skończona do końca i jeszcze coś tam się tworzy
Z tej pracy jestem strasznie dumna..bo to mój pierwszy raz
Długo nosiłam się zamiarem zrobienia wózeczka i w końcu chyba dojrzałam do tego
oczywiście jest on inspirowany kursem Ani;)
Tak naprawdę wypleciony i wymalowany wyglądał przeciętnie,ale jak każda praca dopiero przyozdobiona pokazuje swoje piękno
Daleko mi do naszej mistrzyni,ale co tam...każdy kiedyś się uczył a ocenę pozostawiam Wam:)